
To co poszło nie tak?

Traktujemy przyrodę jak coś zewnętrznego, podczas gdy jesteśmy jej częścią. Do niedawna myślałem o kontakcie z naturą przede wszystkim w kontekście dobrostanu psychicznego. Oczywiście pomijając aspekty tak oczywiste jak oddychanie czystym powietrzem.
Okazuje się jednak, że wiemy ciągle bardzo niewiele. Przeciętny człowiek zachodu w zasadzie stał się zwierzęciem, które przez większość czasu przebywa w pomieszczeniach lub pojazdach. Ostatnio widziałem nawet reklamę firmy produkującej jakieś filtry powietrza, która o hasło indoor generation zdaje się opierać budowanie swojej marki.
Z zainteresowaniem wysłuchałem wywiadu z dr Robertem Fosbury, który prowadzi badania dotyczące roli światła dziennego dla naszego metabolizmu. Ponad 50% światła słonecznego, które dociera do Ziemi to światło, którego nie widzimy. Takie fotony nie są absorbowane przez materiały tylko swobodnie je penetrują. Dotyczy to też naszych ciał. Taki foton, odbija się swobodnie od molekuł w naszym organizmie, aż natrafi na cząstkę, która potrafi go zaabsorbować. Wyzwolona jest energia. W skali komórki tej energii może być zatrważająco dużo. Taka energia może być wykorzystywana właśnie przez mitochondria naszych komórek w procesie przemiany materii.
