Rozwój osobisty inspirowany filozofią wschodu
 

Kiedy ktoś nazwie Cię psem, o złości

W naturze złość to cenna emocja. Powstaje automatycznie w reakcji na fizyczne zagrożenie ze strony innego osobnika. Rodząca się agresja pomaga przeprowadzić skuteczny atak. Przed rozzłoszczoną niedźwiedzicą broniącą swoje młode ucieka nawet dwa razy większy samiec.

Tymczasem współczesny człowiek złości się najczęściej w obronie przed zagrożeniem czysto psychologicznym, najczęściej wyimaginowanym.

Złość, czyli brak akceptacji tego co jest

Klasyczna psychologia mówi, że złość pojawia się wtedy kiedy coś zagraża nam lub naszym potrzebom. Mądrość wschodu spogląda na ten problem z zupełnie innej perspektywy. Złość to brak akceptacji (akceptacja to nie aprobata) tego co jest. Jeśli cenisz rozwiązania proste to z pewnością spodoba ci się to podejście. Spójrz na ostatnie sytuacje kiedy pojawiła się w tobie złość. Partner cię zdradził, dziecko zrobiło scenę w supermarkecie, ktoś zniszczył wypielęgnowany przez ciebie ogródek, rząd nie wprowadza ważnego dla ciebie prawa. W klasycznej psychologii musisz się poddać karkołomnej gimnastyce, żeby zrozumieć jak ta sytuacja wpłynęła na Ciebie, jakie twoje głęboko zakorzenione lęki, bariery, potrzeby zostały naruszone.

Kilka tysięcy lat tradycji wschodu mówi prosto – nie akceptujesz tego co jest, bo tak zostałeś uwarunkowany.

Supresja czy ekspresja

Złość rani innych, często bliskich kiedy ją wyładujemy (ekspresja) lub rani ciebie gdy ją w sobie dusisz (supresja). A dusisz ją często gdyż normy społeczne nie pozwalają na agresję lub dusisz ją w sobie ze względu na konsekwencje. Często agresja wyładowywana jest w zaciszu domowym, gdzie normy społeczne nie podglądają.

W przeszłości zdarzało mi się często wyrazić złość. Czasami znajdowała ona ujście bezpośrednio, np. w jakiejś pyskówce. Innym razem, oryginalnie zduszona, znajdowała ujście w jakimś agresywnym zachowaniu po czasie, kiedy to robisz zupełnie neutralną czynność, ale twoje myśli ciągle wałkują stresującą sytuację z przeszłości. W tym przypadku możesz niestety zranić osobę, która kompletnie nie ma związku z oryginalnym bodźcem złości. Znacie to?

Niektórzy proponują wyładować taką emocję np. waląc w worek bokserski lub innym wysiłkowym zajęciem. Jest to jakieś rozwiązanie i pomoże o tyle o ile zdołasz się opanować i uspokoisz myśli. Takie rozwiązanie jest też mało praktyczne w danej chwili, często musisz tę złość stłamsić do czasu, aż w ogóle będziesz miał możliwość wyładować ją na neutralnym obiekcie. A ten czas tłumienia to czas stresu.

Inni proponują emocję nazwać lub wyrzucić to z siebie słowami. O nazywaniu już pisałem przy okazji wpisu o emocjach. Jest to o tyle problematyczne, że etykieta automatycznie uruchamia szereg skojarzeń w mózgu oraz mechanizmów w ciele. Są one kompletnie poza naszą świadomą kontrolą. O ile takie nazwanie czy inne powszechne techniki łagodzą skutki złości to pewnie warto je stosować. Choć jest lepszy, uniwersalny sposób na złość.

Mara – widzę cię

Złość, czy każdą inną emocję można wyrazić, stłumić lub po prostu zauważyć. Przypowieść mówi o Buddzie, który nękany przez demona Mara, nie daje się ponieść żadnej negatywnej emocji. Konsekwentnie i ze spokojem odpowiada mu tylko Mara – widzę cię.

Złość jest emocją silną. Uważne postępowanie w chwili złości jest trudne i wymaga przygotowania.

Ostatnio dałem się podejść złości wiele miesięcy temu. W sklepie czynne były dwie kasy i spontanicznie postanowiłem utworzyć wspólną kolejkę do obu. Ustałem jakoś tak pośrodku. Założyłem, że ludzie zaczną się po prostu ustawiać za mną. Jedna kobieta ominęła mnie bez słowa i zajęła pozycję w jednej z kolejek. Wymiana zdań wyglądała miej więcej tak. Przepraszam ja tu stałem. A to do której kasy Pan stoi. Do obu. Nie można do obu. Można, bo ja właśnie stoję. I tu ją poniosło, a następnie mnie. Po krótkiej wymianie ostrzejszych słów zrezygnowany zająłem miejsce w jednej z kolejek.

Dopiero teraz pojawiła się uważność. Do tej chwili działałem automatycznie. Można by rzec, w afekcie. Wszystko co powiedziałem wyszło ze mnie jak z karabinu. Fizycznie gotowało się we mnie. Pani, która dalej pozostawała w transie, razem z inną, która była świadkiem zajścia właśnie komentowały jaki to ze mnie cham, itp. itd. Ale ja już odzyskałem spokój. Lepiej późno niż w cale.

Co się we mnie działo?

Jak wygląda zauważona złość?

Narracja myślowa

Przede wszystkim za każdą złością stoi jakaś narracja. Zwykle występujemy w niej jako ten dobry, a ktoś jako ten zły. Chciałem, żeby było sprawiedliwie. Wspólna kolejka do kilku kas pozwala obsłużyć wszystkich w kolejności w jakiej do niej się stajemy. Inaczej to różnie bywa. W niektórych sklepach czy np. na poczcie, w banku wspólna kolejka to standard, są nawet numerki. A ta wredna ignorantka po prostu wyśmiała i zignorowała moją szczytną intencję.

Uważne przyjrzenie się naszej narracji myślowej pomaga zobaczyć w niej luki lub ukryte założenia, które mogą okazać się błędne.

Jak ktoś tak mógł? Dlaczego mi to robi? Nie szanuje mnie. Powinien zrobić tak lub siak. Zrobiła to specjalnie.

Tymczasem – nigdy nie mamy najmniejszego pojęcia co dokładnie stoi za zachowaniem innych ludzi. Nigdy. Tylko nam się wydaje, że wiemy. Projektujemy nasze własne myśli i założenia. Nigdy nie znamy wszystkich okoliczności. Ajahn Brahm porównał złość w naszym umyśle do szybkiego procesu sądowego, w którym występuje tylko oskarżyciel i zapada szybki wyrok skazujący. Nie ma obrońcy. Nie znamy okoliczności, które normalnie uznalibyśmy za łagodzące. Mądrość polega na tym, żeby nie zakładać nic, albo wręcz obdarzyć osobę/sytuację przywilejem wątpliwości. Pisałem o dawaniu, to może być prosty dar dla każdej osoby, która postąpi wg nas niewłaściwie.

Np. w tej kolejce. Może pani miała fatalny poranek, może naprawdę się spieszyła do chorego wnuka, męża. Może po prostu pomyślała Załatwię cwaniaka, czatuje na szybszą kolejkę. Dlaczego nie? Dlaczego umysł automatycznie założył, że jest bezczelna i wpycha się. Nic nie wiedziałem o tej kobiecie. Czemu nie podarować jej przywileju wątpliwości i założyć jej najszczersze i najlepsze z możliwych intencje.

Fakty zmieniają wszystko

Jak zmienia się nasza ocena sytuacji kiedy poznamy fakty ilustruje krótka historia. Mężczyzna wybrał się do sklepu, wyjątkowo, bo zwykle do tego sklepu chodziła jego żona. W sklepie mały chłopiec zaczął obrzucać go najgorszymi możliwymi wyzwiskami. Przeklinał. Facet zbaraniał. Wybiegł rozdygotany ze sklepu i opowiedział całą sytuację żonie. Niewzruszona zapytała, czy był to blondynek w okularach, mniej więcej 10-cio letni. Kiedy przytaknął, wytłumaczyła mu, że wszyscy regularni klienci znają dobrze tego chłopca. Posiada on specyficzne upośledzenie i kompletnie nie panuje nad sobą, obrzuca wyzwiskami wszystkich bez wyjątku. Nikt kto go zna nie reaguje na to kompletnie. Znając takie fakty, facet musiał przyznać swoje wzburzenie za absurdalne.

Zrozumienie i współczucie

Kiedy uważnie spoglądasz na swoją złość to wiesz bardzo dobrze, że nie jest o uczucie miłe, pozytywne. Gdy ktoś reaguje w złości w twojej obecności, rozumiesz to jak się czuje. Ponieważ to rozumiesz to rodzi się w tobie współczucie. Jeżeli złość jest skierowana w twoją stronę to współczucie pomaga ci przerwać błędne koło agresji. Zwykle reagujemy agresją na agresje. Kiedy jesteś w stanie zobaczyć tę sytuację uważnie, odpowiadasz spokojem. Nie eskalujesz złości, agresji, przemocy.

Zrozumienie to nie aprobata. W żadnym razie nie chodzi o to, żeby dawać sobą pomiatać czy pozwalać na krzywdzenie siebie czy innej osoby. Chodzi o to, że odpowiadasz na sytuację racjonalnie, najlepiej jak można w danej sytuacji. W przeciwieństwie do automatycznej eskalacji przemocy.

W opisanej sytuacji sklepowej, kiedy już odzyskałem uważność, panie ostentacyjnie i na głos obmawiały mnie. Były zdenerwowane, wyrzucały z siebie złość. Miałem dla nich autentyczne pokłady współczucia i zrozumienia. Wiedziałem też, że przyczyniłem się do ich poddenerwowania. Nie od razu zareagowałem spokojem. Ale teraz, sytuacja była już opanowana.

Refleksja

Ajahn Chan, założyciel tradycji leśnych mnichów nauczał

Kiedy ktoś nazwie cię psem, jedyne co musisz zrobić to sprawdzić czy masz ogon

To bardzo głęboka nauka. Kiedy ktoś cię skrytykuje, obrazi lub nadepnie ci na odcisk, tak jak w opisanej sytuacji, zwykle reagujemy złością. Złość uruchamia szereg negatywnych konsekwencji, które najczęściej niczemu i nikomu nie służą.

Uważność nie polega jednak na bezrefleksyjnym przejściu do porządku dziennego nad sytuacją. Ważna jest refleksja. Czy coś stoi za tym, że ktoś nazwał Cię psem. W moim przypadku jak najbardziej tak. Brak mojej uważności spowodował, że poczyniłem szereg założeń i agresywnie odezwałem się do tej kobiety. W pewnym sensie mam więc ogon. Byłem psem.

W moim przypadku wyciągam więc wniosek na przyszłość. Podejmuję decyzję czy chcę podjąć akcje naprawcze, np. przeprosić, zwrócić honor, posłać pojednawczy uśmiech. I … idę dalej.

Często zdarza się jednak, że kiedy uważnie spojrzysz na sytuację to nie masz sobie nic do zarzucenia. Nie jesteś psem. W takim przypadku – zamykasz temat. Nie ma większego sensu tłumaczenie się, przekonywanie, czy może jeszcze gorzej rozpatrywanie i analizowanie całej sytuacji w nieskończoność. Być może przy poważniejszych sprawach zrodzą się wyrzuty sumienia, poczucie winy, itd.

Kiedy ktoś obraża cię bez powodu to złość jest kompletnie bezsensowną reakcją, która w najlepszym przypadku rani tylko ciebie. Jednak w gorszym scenariuszu rodzi agresję i eskaluje przemoc. Kiedy więc ktoś skrytykuje Cię bezpodstawnie przypomnij sobie ten cytat.

Proste drzewo nie boi się krzywego cienia. Dziki Imbir, Anchee Min

Ciało

Złość to także reakcja organizmu. Jest to typowa reakcja stresowa. Organizm jest mobilizowany do działania, walki. Kiedy udało ci się utrzymać lub odzyskać uważność możesz świadomie uspokoić się wykonując kilka świadomych powolnych wdechów i wydechów. Pomiędzy umysłem a ciałem zachodzi interakcja. Uspokajając ciało koisz umysł, wyciszając umysł uspokajasz ciało. Po co marnować cenne zasoby organizmu.

Odmowa przyjęcia podarunku

Jest taka inspirująca przypowieść. Kiedy człowiek przychodzi do Buddy i zaczyna obrzucać go obelgami, zarzuca mu kłamstwo. To typowa sytuacja, w której oburzamy się i reagujemy złością. Budda pozostał niewzruszony. W jego umyśle panował niezmącony spokój. To sprawiło, że człowiek ten popadł w konsternację, oczekiwał kontrataku, a spotkał się z czymś zupełnie odwrotnym. Udzielił mu się spokój i w końcu zapytał, ciągle gniewnie. Dlaczego pozostajesz niewzruszony? Budda spytał Kiedy twój gość ma dla ciebie podarunek, a ty go nie przyjmiesz to czyj on będzie? Człowiek zrozumiał. Budda nie przyjął jego złości, została ona z tym, który ją miał w sobie.

Intencja

Bez wprawy bardzo trudno jest utrzymać uważność kiedy przychodzi złość. Jesteśmy wrażliwi na różne wyzwalacze złości. Oprócz regularnego treningu uważności i medytacji bardzo pomaga ustanowienie dla samego siebie takiej wewnętrznej intencji i regularne przypominanie jej sobie.

Nie chcę ranić innych – ani słowem, ani czynem, bez względu na okoliczności. Zakładam dobre intencję, obdarzam innych przywilejem wątpliwości. To jest mój dar dla nich. Nigdy nie wiem co dzieje się w ich głowach. Do osób okazujących złość mam zrozumienie i współczucie, gdyż wiem dobrze, że nie jest to pozytywny stan ducha. Nie chcę przyczyniać się do eskalacji złości, agresji, przemocy.

Złość większego kalibru

Być może sytuacja sklepowa wyda ci się błaha. Ale podobny cykl rozumowania możemy zaaplikować do każdej sytuacji, w której pojawia się złość. Kiedy np. nastoletnie dziecko przechodzi okres buntu. Dla rodziców jest to prawdziwy test nerwów. Jakże chciałbym mieć wtedy spokojny umysł. Nie szanuje mnie. Nie będzie dyktować warunków. To typowe narracje myślowe. Podczas gdy w rzeczywistości dziecko chce ci coś powiedzieć tylko nie umie inaczej. Kiedy odkryłeś(aś) zdradę przyjaciela, partnerki, automatycznie pojawia się złość. Jak ona mogła. Zniszczyła coś pięknego. Tak jej ufałem. Podobnie będzie w reakcji na jakąś rażącą niesprawiedliwość. W takich przypadkach złość jest nawet, do pewnego stopnia, społecznie uzasadniona i akceptowalna. Jednak jest najgorszą możliwą odpowiedzią na sytuację.

Uważność to prawdziwy wytrych do spokoju w każdych okolicznościach.