Rozwój osobisty inspirowany filozofią wschodu
 

Grona gniewu, o dawaniu

Grona gniewu

Urzekła mnie powieść Steinbeck’a Grona gniewu. Książka kończy się przejmującą, symboliczną sceną. Kobieta, która straciła wszystko – właśnie umarło jej nowo narodzone dziecko, była naga i głodna, bez dachu nad głową, karmi własną piersią obcego, umierającego z głodu człowieka. Jedno z głównych przesłań tej książki mówi, że im mniej posiadamy tym chętniej się dzielimy z potrzebującymi. Myśl naprawdę warta zastanowienia.

W powieści, biedni ludzie z Oregonu wyruszają masowo w poszukiwaniu pracy do Kalifornii, nęceni przez sprytne ulotki wielkich posiadaczy ziemskich. W ich materialnym interesie leży, żeby przybyło do pracy jak najwięcej chętnych. Stawka za pracę może być wtedy głodowa. Książka obfituje we wzruszające historie, kiedy ludzie na granicy głodu dzielą się ostatnim skrawkiem chleba.

W każdym razie książka mówi głównie o materialnym dawaniu. Co oczywiście jest istotne, bo o ile żyjemy w dobrobycie to zawsze znajdą się ludzie, którzy desperacko potrzebują pieniędzy lub dóbr materialnych. Wystarczy wejść na stronę siepomaga.pl czy stronę innej fundacji, zajrzeć do sekcji podopieczni, żeby poczytać przejmujące historie ludzi walczących o zdrowie i życie swoich bliskich.

Po co komuś tyle milionów?

Utkwił mi też pamięci w zasadzie anegdotyczny ustęp w książce, w którym kilku migrantów rozmawia o plotkach, które zasłyszało. Podobno w Kalifornii są posiadacze ziemscy, którzy mają milion akrów ziemi… – Po co komuś milion akrów ziemi? dziwią się wszyscy zgodnie. Patrząc na dzisiejszy, zachodni świat. Świat dobrobytu, mierzony liczbą rzeczy niepotrzebnych, które możesz kupić. To proste pytanie Po co mi? może mieć ciekawą odpowiedź. Ale o tym innym razem, wróćmy do dawania.

Co i jak możesz ofiarować?

Kiedy myślimy o obdarowywaniu kogoś, to często intuicyjnie myślimy o pieniądzach i dobrach materialnych. Dawanie jednak, to nie tylko jałmużna. Możesz dawać o wiele więcej i częściej niż myślisz. Ważne, żeby robić to świadomie i bezinteresownie.

Możesz podarować komuś swój czas. Dzisiejszy człowiek jest materialnie bogaty, ale czasowo ubogi. Czasu brakuje nam nawet dla bliskich. Brakuje go nawet dla nas samych.

Możesz podarować komuś życzliwość, dobre słowo, pocieszenie. Nawet komuś, kto właśnie nie potraktował Cię tak jakbyś chciał(a) możesz odwzajemnić się prostą życzliwością. Pani w sklepie, przechodniowi na ulicy.

Możesz podarować komuś wiedzę, przebaczenie.

Bezpieczeństwo. Ludzie czują się z Tobą bezpiecznie, kiedy masz reputację, że nie kłamiesz, nie plotkujesz, nie obmawiasz. To też dar dla całego Twojego otoczenia.

Po co dawać?

Jest wiele badań dowodzących, że bezinteresowne gesty życzliwości, w tym obdarowywania innych, przynoszą nam wiele spełnienia i satysfakcji. Zachęcam do uważnego obserwowania siebie, kiedy uczynicie taki gest wobec nieznajomego, całkowicie anonimowo, bez cienia oczekiwania czegoś w zamian. Każdego wieczora zrób podsumowanie dnia, komu dzisiaj coś dałem(am). A rano zastanów się, na czyjej twarzy dzisiaj, wywołam uśmiech.

Buddyzm nie obiecuje raju, za pomoc innym. Ale życzliwość jest ważnym elementem ścieżki do poznania i mądrości. Ale o tym też innym razem.

One comment

  1. Pingback: Firma, która się nie rozwijała - Siła Spokoju

Comments are closed.