Rozwój osobisty inspirowany filozofią wschodu
 

Jak medytacja i uważność zmieni twoje życie?

Nie wiem jak zmieni Twoje, ale wiem jak praktyki dalekiego wschodu zmieniły moje. Stopniowo, ale bardzo konsekwentnie.

Mądrość i zrozumienie

Nabierasz dystansu do samego siebie. Zaczynasz rozumieć jak funkcjonuje Twój umysł, myśli, uczucia, emocje. Nie przywiązujesz się już tak do tego co się Tobie wydarza. Paradoksalnie przeradza się to w akceptację i możliwość świadomego wpływania na to jak odpowiadasz (a nie reagujesz), na to co się Tobie przytrafia.

Zrozumienie siebie, niemal bezpośrednio przekłada się na rozumienie innych ludzi. Jeżeli zaobserwowałeś(aś) jak tworzą się w Tobie negatywne emocje i reakcje masz dużo większe zrozumienie dla innych. Jeśli przytrafia im się gniew, to rozumiesz, że w pewnym sensie cierpią i wzbudzają one w Tobie współczucie. Kiedy ktoś atakuje Cię ze złością, rozumiesz dokładnie mechanizmy jego postępowania. Wiesz, że człowiek taki jest sługą własnego umysłu, uwarunkowań wpojonych przez lata. Niestety nie ma żadnego wpływu na to, że reaguje w jakimś konkretnym przypadku agresją.

Podkreśliłbym, że te zmiany zachodzą na poziomie bardzo praktycznym. Możemy przyznać rację wyżej wymienionym argumentom na poziomie intelektualnym, ale ciężko nam nie odpowiedzieć, np. gniewem na agresję w praktyce. Medytacja i uważność sprawiają, że właśnie w praktyce jesteśmy w stanie odpowiedzieć lepiej na to co się dzieje wokoło nas. Dotyczy to naturalnie wszelkich codziennych sytuacji, także związanych z pozytywnymi emocjami. Na przykład jak rośniemy kiedy jesteśmy chwaleni, i to może jeszcze przez kogoś, na kogo opinii nam zależy. Umysł sprawny w uważności w lot wyłapuje emocje, które w nas powstają i mądrzej odpowiada na sytuację.

Życzliwość dla wszystkich

Przestałem jeść mięso. Znacznie ograniczam także nabiał, a jaja jem tylko ze wsi. Powiedziałbym, jestem aspirującym weganinem. Bardzo konkretna sprawa, ale u jej podłoża jest moje szczere współczucie dla zwierząt cierpiących w naszych hodowlach, fabrykach pokarmu. Po prostu na pewnym poziomie zrozumienia nie możesz przejść obojętnie obok takiej skali cierpienia. Skutkiem ubocznym mojego przejścia na wegetarianizm było zainteresowanie się dietą w ogóle. Odżywiam się lepiej niż kiedykolwiek. Dodatkowo, z dużo większą uwagą podchodzę do jakichkolwiek moich działań, które mogą w jakikolwiek sposób sprawiać cierpienie. Strzepuje komara, a nie zabijam. Muchy, myszy, szczury wyłapuję i wypuszczam. Odczuwam nawet głęboki dyskomfort ponieważ w mojej aktualnej pracy często wycinam drzewa. W głowie mam słowa Ajahn Brahm’a: Drzewo daje nam przykład bezwarunkowej miłości, daje cień nawet osobie, która je ścina.

Jestem bardziej życzliwy i bezinteresowny w stosunku do innych. Uśmiech, miłe słowo, napiwek, drobny podarek, pomoc, czas spędzony na uważnym wysłuchaniu kogoś – przychodzi naturalnie. Ciekawe, że w miarę łatwa jest bezinteresowność w stosunku do osób obcych. O wiele trudniej być naprawdę bezinteresownym w stosunku do osób, które znasz, lub bliskich. Przeszedłem taką ewolucję. Dzięki medytacji i uważności, rozbierasz cebulkę warstwa po warstwie. Pewnego dnia dociera do Ciebie, że to co zrobiłeś wcale nie było bezinteresowne. Kryła się za tym jakaś głęboko nieuświadomiona chęć, że będzie się spłaconym w przyszłości. I wtedy staje się magia, bo zaczynasz być szczerze bezinteresowny(a). A to daje zawsze największe wewnętrzne spełnienie i spokój. Ważnym aktem życzliwości jest, myślę, uważne przebywanie z innymi osobami, słuchanie ich, bez telefonu czy telewizora w tle.

Co cieszy, co smuci

Lepiej radzisz sobie z drobnymi niedogodnościami – użądlenie pszczoły, uderzenie młotkiem w palec, ujadanie psa sąsiada, kiedy jesteś zmęczony i chcesz odpocząć, niewygodne krzesło, deszcz, wiatr za kołnierz, i mógłbym tak wymieniać bez końca. Niesamowite jak bardzo nasz umysł nas sabotuje w takich drobnych, codziennych sprawach. Zimno jest o wiele bardziej dokuczliwe, kiedy wtapiasz się w swoje myśli Ale zimno, cholernie zimno. Wystarczy, zwrócić uwagę na coś innego, nie pozwolić myślom zawładnąć Tobą. Z tego przenikliwego zimna pozostanie tylko drobny, nic nie znaczący fizyczny dyskomfort.

Wyostrzył mi się gust. Ciężko marnotrawić czas na przeciętny film, przeciętną książkę, czy słuchanie plotek sąsiada. Wolę długi, powolny spacer nad rzekę lub proste zajęcia w obejściu. Usprawnienia, majsterkowanie, podziwianie widoku lub jakiegoś żyjątka, które właśnie wmaszerowało na mój kubek z herbatą.

Mam wiele radości z prostych rzeczy. Cieszysz się z widoku, motyla, kwiatu, z tego, że nic Cię nie boli i masz dwie nogi. Nie gonisz za wyrafinowanym, posiłkiem, drogimi wakacjami, super autem (choć posiadam super motocykl). Autentyczna satysfakcja z tego co już masz jest porażająca. Wiele osób, które spoglądają na moje życie myśli sobie, że jest to życie pełne wyrzeczeń, że z czegoś zrezygnowałem. Myślę, że nawet ja, 15 lat temu, gdybym spojrzał na swoje dzisiejsze życie tak bym pomyślał. Problem w tym, że zupełnie się tak nie czuję i tak nie myślę. Proste życie, proste czynności, proste rzeczy, posiłki są absolutnie wystarczającym warunkiem mojego szczęścia.

Na co dzień

Mniej pracuję, więcej odpoczywam. Bo jeśli masz wystarczająco, to po co pracować więcej. Dbam o mój dobrostan fizyczny i psychiczny – dobre, proste, posiłki, odpoczynek, sen, ruch na świeżym powietrzu, itd. Dużo czytam. Mam czas na edukację w fascynujących mnie tematach – biologia, genetyka, ewolucja, psychologia, neurobiologia, geopolityka, historia.

Jestem bardziej cierpliwy. Jeżeli muszę coś zrobić, to potrafię to polubić i się tym cieszyć, czyli chcę to robić. Np. sprzątać, zmywać naczynia. Jeżeli muszę na coś zaczekać, to nie czekam, tylko jestem z sobą i cieszę się swoim towarzystwem, lub towarzystwem innych. Jeżeli pojawia się irytacja, to zauważona, rozpływa się równie szybko jak się pojawiła. Pamiętam, że kiedyś bardzo działał na mnie głód. Byłem podirytowany, niecierpliwy, i skupiony na tym, żeby w końcu coś wziąć na ząb. Potem jadłem szybko i bez umiaru. Dzisiaj nie ma o tym mowy.

Jestem bardziej zakorzeniony tu i teraz. Nie żałuję i nie rozważam przeszłości. Owszem wyciągam wnioski, uczę się, ale w żadnym razie nie narusza mnie to co kiedyś zrobiłem, lub co ktoś zrobił mi. Akceptuję to co było i to, że nie da się tego zmienić. Jeżeli popełniłem błędy to mogę je poprawić tylko dziś. Planuję na przyszłość, ale w bardzo ograniczonym zakresie, nie stresuję się rzeczami, na które nie mam wpływu.

W pracy, bardzo zależę od pogody i pamiętam jak kiedyś pochłaniały mnie rozważania – a co jak będzie wiało, padało, jak przełożę jedno zlecenie, to wpłynie to na inne, jak zareaguje klient, jaki to będzie miało wpływ na moją reputację. Niemal obsesyjnie śledziłem prognozy pogody, starając się dostosować do niej zlecenia. Dzisiaj, prognozę co najwyżej sprawdzam na kolejny dzień i informuję klienta, że jeżeli fatalna prognoza się sprawdzi to rano się zdzwonimy i będziemy szukali innego terminu. O dziwo, sporadycznie tak się dzieje :).

2 Comments

  1. Pingback: O wolności - Siła Spokoju

  2. Pingback: Stres, dukha - Siła Spokoju

Comments are closed.