Jak sobie radzić ze stresem…? Można znaleźć lub usłyszeć wiele porad na ten temat. Jednak w tym pytaniu, patrząc wnikliwie, dostrzeżemy ukryte założenie. Mianowicie, że stres jest nieunikniony. Mądrość wschodu proponuje inne, radykalne podejście. A co, jak by tak, po prostu się nie stresować…
Oczywiście w pewnych sytuacjach stres jest pomocny. Mobilizuje organizm (1) w obliczu zagrożenia, lub (2) niemożności zrealizowania czegoś co jest ważne.
Dlaczego zebry nie mają wrzodów (1)
Problem u homo sapiens polega na tym, że … myślimy. Myślenie z całym dobrodziejstwem jakie przynosi daje nam także nowe możliwości lęków i stresu.
Spójrzcie na naszego przyjaciela psa. Leży sobie spokojnie. Jeżeli jest najedzony, ma ciepło, nic go nie boli, a w zasięgu wzroku nie czai się silniejszy, agresywny pies to nasz pupil jest oazą spokoju.
Niestety, my ludzie, w takiej samej sytuacji mamy do czynienia z wyrafinowanym wytworem ewolucji. Naszym umysłem. Ten umysł mógłby docenić, że jest błogo i fajnie. Jednak ma skłonność do sabotowania naszego spokoju tu i teraz. Pojawiają się myśli. Co z tą prezentacją na jutro? Czy na pewno wyłączyłem żelazko? Za miesiąc egzamin. Jutrzejsze spotkanie jest naprawdę ważne, muszę się dobrze przygotować, żeby nie dać plamy. Zbłaźniłem się dzisiaj przy moim szefie, co on teraz sobie myśli. Itp. No i niestety, masz babo placek, źródłem zagrożenia i stresu u ludzi są oprócz realnych zagrożeń (goniącego cię lwa na sawannie) Twoje własne myśli…
Ten fenomen opisuje jeden z moich ulubionych prelegentów, neurobiolog Robert Sapolsky w swojej książce Dlaczego zebry nie mają wrzodów. Gorąco polecam.
Głównym źródłem stresu jest więc, uświadomiony lub nie, lęk, wywołany przez nasze myśli.
Chcesz czy potrzebujesz? (2)
Drugim ważnym źródłem stresu jest problem z zaspokojeniem jakichś ważnych potrzeb. W tym przypadku, problem z człowiekiem rozumnym polega na tym, że nasz fantastyczny umysł promuje szereg rzeczy zupełnie błahych i niepotrzebnych do rangi życiowych potrzeb właśnie.
Poczucie bezpieczeństwa wiąże się już nie tylko z posiadaniem dachu nad głową i kromki chleba. Potrzebujemy mieszkania, najlepiej domu, dwóch samochodów, stabilnego dochodu, nowego iPhona i tak dalej.
Niemożność zaspokojenia takich potrzeb również jest ważnym czynnikiem stresogennym. Granica między potrzebą a zachcianką zaciera się. Organizm mobilizuje swoje cenne zasoby dla rzeczy, która wcale nie są mu potrzebna do przetrwania.
Chroniczny stres
Nie będę się rozwodził nad fizjologią stresu. Na użytek tego wpisu ważne jest, że stres jest naturalnym mechanizmem organizmu i sam w sobie nie stanowi problemu. Problemem jest, że pojawia się w naszym życiu zbyt często i drenuje nasze organizmy z sił witalnych.
Chroniczny stres leży u podstaw lub jest ważnym czynnikiem w zasadzie we wszystkich współczesnych przypadłościach. Nowotwory, choroby serca i układu krążenia, cukrzyca. Także cały zestaw chorób autoimmunologicznych (kiedy nasz własny układ odpornościowy atakuje zdrowe komórki) może mieć swoje podłoże w stresie. Dolegliwości psychiczne nie są tutaj wyjątkiem. Wymienione problemy stają się coraz bardziej powszechne, pojawiają się wraz z uprzemysłowieniem, bogaceniem się i zachodnią kulturą.
Skutki stresu
Związek niektórych dolegliwości ze stresem pozostaje formalnie w obszarze spekulacji. Niemniej jednak kolejka naukowców i lekarzy, z bogatym doświadczeniem klinicznym, którzy wskazują na stres jako kluczowy czynnik przypadłości cywilizacyjnych rośnie. Nie dziwi też fakt, że brakuje badań w tym zakresie. Najwięcej pieniędzy na takie badania mają firmy farmaceutyczne. Nie jest w ich interesie potwierdzenie faktu, że spokojna głowa będzie dużo bardziej skuteczna niż ich dochodowy lek (wiem, bo spędziłem 15 lat w międzynarodowym koncernie farmaceutycznym, na marginesie – faktem jest na przykład, że komórki nowotworowe uwielbiają glukozę; za moich czasów w radzie nadzorczej koncernu, giganta w obszarze onkologii, zasiadał między innymi CEO światowego potentata w branży śmieciowego jedzenia; całkiem sympatyczny koleś miałem okazję go poznać).
Większość z nas zna przypadek osoby, u której nie było żadnych objawów, przypadkowo znaleziono u tej osoby zmianę nowotworową. Potem było już szybko – diagnoza i śmierć. Co przyśpieszyło zgon? Może stres związany z lękiem o własne życie. Wiele autopsji potwierdza, że ludzie normalnie żyją z drobnymi zmianami nowotworowymi. W zasadzie zmiany takie zachodzą u każdego z nas, tylko nasze układy odpornościowe potrafią sobie z nimi radzić. Chcę mieć jasność, nie jestem przeciwnikiem badania się i stawiania diagnoz, jestem zwolennikiem pozostania w spokoju w każdej sytuacji. Nawet takiej jak ciężka choroba.
Kultura stresu, Mit normalności
Jestem po lekturze Rozproszone Umysły i w trakcie lektury Mit Normalności. Fantastycznych książek lekarza, psychologa Gabora Mate. Pierwsza traktuje o coraz powszechniejszym ADHD, jego przyczynach leżących w naszej codzienności. Druga podejmuje temat szerzej mówiąc o patologiach naszego zachodniego systemu i kultury. Zachowania generujące stres są wręcz promowane w naszej codzienności, uchodzą za coś normalnego, choć normalne w żaden sposób nie są. Są wypaczeniem naszej natury.
Gabor Mate rozprawia się z naszą kulturą. Przesiąknięta jest ona praktykami, które są stresogenne. Wspomnę tylko niektóre:
- Kapitalizm nastawiony na zysk, wszechobecna konkurencja, ambicja
- Indywidualizm (o tym pisałem tutaj) i rozpad społeczności
- Praktyki podczas ciąży, połogu i wczesnego dzieciństwa, które nie dają niezbędnego poczucia bezpieczeństwa (tego prawdziwego, nie materialnego) i ciepła
- Dzieciństwo i edukacja nastawione na stworzenie konsumenta i pracownika, a nie samodzielnej, świadomej!, niezależnej jednostki
- Reklama i technologia (w tym neuro-marketing) i nigdy nie słabnąca pogoń za dobrami materialnymi i statusem
- Rasizm, patriarchat, dyskryminacja oraz coraz szybciej rosnące nierówności
Gabor Mate jest też autorem innej książki, której nie miałem okazji przeczytać – Kiedy ciało mówi nie. Koszty ukrytego stresu (choć wysłuchałem wielu wystąpień autora). Wszystkie pozycje zaliczyłbym do kategorii popularno-naukowej. W każdej z nich znajdziemy szczegółowe przypisy i odnośniki do badań naukowych oraz opracowań autorytetów medycznych.
Dukha
Pierwsza Szlachetna Prawda w buddyzmie mówi, że w życiu cierpimy. Kilkukrotnie już wspominałem, że cierpienie to nie jest precyzyjne tłumaczenie oryginału dukha. W zasadzie na temat samego znaczenia tego słowa można pewnie napisać pracę doktorską. Na nasz skromny użytek, dukha to każde mentalne nieusatysfakcjonowanie. Każdy stan naszego umysłu, z którego chcemy się wydostać, którego nie akceptujemy i chcemy zmienić. Myślę, że stres jest dobrym przybliżeniem dukha. Życie jest stresem. Od drobnego – kiedy cię swędzi i nie możesz się podrapać, po ten duży kiedy się rozwodzisz lub tracisz pracę.
Ból fizyczny to też dukha, ale sam w sobie nie jest problemem. Prawdziwy problem polega na tym, że go nie akceptujemy, chcemy się pozbyć.
(Najciekawszą moim zdaniem definicję dukha dał Ajahn Jayassaro – dukha to po prostu NIE nirwana).
Kiedy zajrzysz w głąb siebie. Ile decyzji, tych małych i dużych, ile momentów twojego życia dyktuje lęk. Lęk, który generuje stres. Lęk przed odrzuceniem, samotnością, utratą pracy, zagrożeniem statusu, wyśmianiem, chorobą, śmiercią, przed tym, że coś się wydarzy, albo coś się nie wydarzy, przed stratą, poniżeniem, bólem, i tak dalej. Zauważ jak mało jest lęku, który rzeczywiście zagraża Twojemu istnieniu – przed głodem i chłodem.
Droga do spokoju
Internet, lekarze, korporacyjne szkolenia podsuwają wiele sposobów na stres. Jednak wszystkie one działają na symptomy, nie na przyczynę.
W buddyzmie Szlachetne Prawdy mówią, że jest przyczyna dukha i droga wyzwolenia. W kilku słowach, a co jak by tak odczarować nasz umysł i spowodować, żeby się nie stresować, nie lękać. Odpuścić sobie wszystkie zmartwienia. Tym bardziej, że zawsze są tylko dwie możliwości – albo problem możemy rozwiązać (więc po co się martwić), albo nie i musimy go autentycznie zaakceptować (martwienie się to strata czasu i zasobów). Inaczej mówiąc:
Jeżeli nie jesteś częścią rozwiązania to jesteś częścią problemu.
Droga do wyzwolenia od lęków, stresów, dukha to Szlachetna Ścieżka.
Pisałem o tym co mi dała medytacja i praktyka uważności. Kiedy ćwiczymy medytację i trenujemy uważność nasz umysł podlega subtelnemu przeprogramowaniu. Te stany są już badane przez naukowców i dowiedziono, że przeprogramowanie zachodzi w sensie dosłownym. Zmieniają się nasze połączenia neuronów w mózgu. Tworzymy nowe ścieżki, które omijają niejako ośrodek strachu, czy skrajnych emocji. Myślimy o wiele bardziej racjonalnie, rozwijamy korę czołową. Nie reagujemy (reakcja automatyczna, emocjonalna) na bodźce, tylko na nie odpowiadamy (spokojnie i racjonalnie). Natura obdarzyła nasz mózg neuroplastycznością, co oznacza, że takie zmiany mogą zachodzić przez całe życie.
Nie musisz już zarządzać stresem, odpowiadać na stres, łagodzić go. Po prostu stres pojawia się coraz rzadziej, a kiedy się pojawi jest świetną okazją do medytacji właśnie. Z troską przyglądasz się swoim myślom, badasz jak reaguje twoje ciało. Kiedy pewnego dnia znajdziesz się w podobnej sytuacji, odpowiesz inaczej, spokojniej. Nawet jeżeli wyzwoli się w tobie jakaś negatywna emocja to pojawi się uważność, która ją zneutralizuje.
Kwintesencja mądrości
Ale, ale… piszę wyżej o chorobach do jakich prowadzi chroniczny stres. Jeżeli trafiłeś(aś) tutaj i czytasz ten wpis, bo chcesz być zdrowy(a), to przykro mi, ale muszę cię rozczarować. Chcesz czegoś więc – nie jesteś wolny. Być może jest w tobie jakiś lęk, który wpływa na twoje działanie. Jeżeli jesteś przywiązany do jakiegoś celu to będziesz, tak, cierpieć jeżeli go nie osiągniesz. Kiedy przyjdzie choroba, powiesz, po co to było, uważność, medytacja, i tak zachorowałem(am). Wkurzysz się.
W duchu nauki Buddy jest inaczej. Rozumiesz, że wszystko przemija, wiesz, że zachorujesz. Choroba, nawet poważna, nie jest dla ciebie zaskoczeniem. Akceptujesz ją. Podejmujesz kroki, żeby się wyleczyć, ale towarzyszy ci … spokój. Zdrowienie i zdrowie to możliwy skutek uboczny, ale nie cel.
Podobnie z innymi celami w życiu. Jeżeli medytujesz i ćwiczysz uważność po to, żeby być, na przykład, skuteczniejszym menadżerem, to będziesz żył w cieniu tego celu. Nie unikniesz lęku zagrażającego twojej pozycji i stresu. Kiedy pewnego dnia poniesiesz porażkę. A porażki są nieuniknione. Zawiedziesz się, zestresujesz. To oznacza tylko tyle, że prześlizgujesz się po powierzchni mądrości wschodu. Nie pojąłeś(aś) o co tu tak naprawdę chodzi. Prawdziwa mądrość leży w odpuszczeniu celów. Paradoksalnie wtedy stajesz się skuteczny w realizacji przedsięwzięć, ale w żaden sposób nie jesteś przywiązany do wyników. Żadna przeszkoda i żadna porażka nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi, zestresować czy przestraszyć. Jesteś spokojem. Do tego prowadzi medytacja i uważność.
Bez lęku
Częsty wizerunek Buddy z podniesioną, otwartą ręką symbolizuje stan bez lęku, bez stresu. Cały sekret egzystencji to żyć bez lęku.

Pingback: Czyje są twoje myśli, czyli o gadającym umyśle - Siła Spokoju